WRÓĆ DO LISTY WYDARZEŃ

„Nazywam się miliard” – znów zatańczą przeciwko przemocy wobec kobiet

Już po raz szósty, w Walentynki (14.02), w 200 państwach całego świata tysiące osób wyrazi swój protest przeciwko przemocy wobec kobiet. I to wyrazi w wyjątkowy sposób - poprzez taniec! Łódzki finał międzynarodowej akcji „One Billion Rising” po raz drugi zaplanowano w Manufakturze na  Rynku Włókniarek Łódzkich w środę (14.02) o godz. 20.

„One Billion Rising” (w polskie wersji „Nazywam się miliard”) to protest w formie tańca. Tysiące osób w Polsce i na świecie, w miastach większych i mniejszych, w Walentynki zatańczy wyrażając w ten sposób swój sprzeciw wobec przemocy względem kobiet. Czemu akurat taniec? Tańcząc, ludzie rządzą swoimi ciałami. Taniec jest więc metaforą tego, o co walczą organizatorzy – by kobiety miały pełną kontrolę nad własnym ciałem i nikt, nigdy przemocą nie przekraczał wyznaczonych granic. Poza tym wspólny taniec wyzwala energię – razem można więcej, głośniej, wyraźniej podkreślać swój akt solidarności z kobietami zaznającymi przemocy w myśl zasady „Jedna za miliard. Miliard za jedną”.

By wziąć udział w akcji, wystarczy przyjść na Rynek Włókniarek Łódzkich w Manufakturze w środę (14.02) przed godziną 20. Zostaną tam ustawione ustawione podesty, na których instruktorzy tańca będą pokazywali kroki choreografii. Nieskomplikowany układ będzie można opanować po jednej próbie.

Co roku zmienia się temat przewodni akcji – problem, który wymaga szczególnego nagłośnienia. Tym razem jest to "One Billion Rising for Justice" – „Miliard powstaje po sprawiedliwość”. W Polsce, oprócz żądań sprawiedliwości dla kobiet doświadczających przemocy, poruszony zostanie także temat praw dziewczynek i dziewcząt.

Akcję zainicjowała w 2013 roku Eve Ensler, autorka znanych także w Polsce "Monologów waginy", a także aktywna działaczka przeciw przemocy wobec kobiet. "One Billion Rising" nieprzypadkowo organizowana jest w Walentynki. W dniu, w którym szczęśliwi zakochani celebrują swoją miłość, pomysłodawcy akcji chcą zwrócić uwagę na kobiety, które doznały przemocy – psychicznej i fizycznej. Najczęściej cierpią one w ciszy, zamknięte w domach, zdane na siebie, pozbawione pomocy…

Szacuje się, że w Polsce przemocy fizycznej i seksualnej doświadcza od 700 tysięcy do miliona kobiet. W tym ok. 200-250 tysięcy to kobiety, które doświadczyły gwałtów.

Większość kobiet, ofiar przemocy seksualne, nie zgłasza tego faktu na komisariatach ani w żadnych innych instytucjach, bo boją się ponownej traumy wzmocnionej przez nieufnych urzędników i funkcjonariuszy państwa, którzy podważają wiarygodność ofiary.